Na naszym blogu poruszamy wiele tematów. Jednym z nich, często przez nas podnoszonym, są sposoby na wydawanie mniej. Część tych rad będą wydawać się komuś oczywiste, inne są bardziej szalone i wymagające kreatywności. 

Od wykorzystania komunikacji miejskiej zamiast auta, przez rezygnację z nieużywanych subskrypcji, po postawienie sobie wyzwania, aby przez jakiś czas nie kupować nowych ubrań. 

Logicznym jest, ze oszczędzanie kojarzy nam się z rezygnacją z czegoś. Nie kupujemy – nie wydajemy. I to jest sensowny trop. Jednak czy jest sytuacja, w której wydanie dodatkowych pieniędzy może przynieść ostatecznie oszczędności?

Dzisiaj postaram się przedstawić Ci trochę inny punkt widzenia i chętnie się dowiem, czy się z nim zgadzasz. 

Osobiście jestem zwolenniczką kupowania mniej. Zresztą możesz przeczytać więcej o moim podejściu do minimalizmu w tym wpisie. Są jednak sytuacje, w których decyduję się na zakup nieobligatoryjny. Oto kilka przykładów takich zakupów.

Przedłużona gwarancja na sprzęt

Kiedyś sprzęty działały po 15-20 lat. Te czasy nieodwracalnie już minęły. Teraz producenci mniej stawiają na jakość produktu, a bardziej na design, który ma Cię skusić do zakupu. Spotkałam się nawet z takim określeniem jak planowane postarzanie produktów. Oto definicja z Wikipedii:

Planowane postarzanie produktu  – strategia producenta, mająca na celu takie projektowanie towarów, aby miały one ograniczony czas użytecznego życia, po tym zaś okresie stawały się niesprawne, a często nieopłacalne w naprawie.

Planowe postarzanie produktu ma wymusić na konsumencie ponowne kupienie produktu i tym samym przyniesienie zysku producentowi. Co do zasady przedsiębiorstwa produkcyjne nie przyznają się do tej praktyki, a niekiedy otwarcie ją negują.

Nie wiem jak Twoje doświadczenie, ale mi niestety przerażająco często potwierdza się ta teoria i tuż po dwóch latach gwarancji z tytułu rękojmi sprzęt się psuje.

Do tego wszystkiego można dodać fakt, że obecne sprzęty tworzy się tak, żeby nie było możliwości zakupienia głównych części osobno. Wbudowane akumulatory w odkurzaczach bezprzewodowych czy zespolone łożyska w pralce to już norma. Nie ma więc możliwości zakupienia części, aby odzyskać pełnowartościowy sprzęt. 

W związku z tym, od dłuższego czasu przy zakupie sprzętów AGD i RTV biorę dodatkową gwarancję. Jeśli biorę więcej sprzętów, to w ramach negocjacji cenowych, sprzedawcy chętniej opuszczają cenę dodatkowej gwarancji niż samego produktu. Można ugrać zdecydowanie wyższy rabat, bo dla sprzedawcy i tak bierzesz więcej i więcej wydajesz. 

Dotychczas miałam sześć przedłużonych gwarancji (zmywarka, pralka, płyta indukcyjna, lodówka, kolejna pralka i piekarnik). Przydały się dwie, dwie zakupiłam “niepotrzebnie”, a dwie dopiero wejdą w życie za rok, po okresie rękojmi. Naprawa pralki i zmywarki dzięki przedłużonej gwarancji zwróciła mi wszystkie zakupione gwarancje, ponieważ naprawy były bardzo kosztowne. 

Z tymi gwarancjami jest tak, jak z ubezpieczeniem na życie. Nikt nie chce dodatkowo płacić, ale kiedy okazuje się, że jest potrzebne, to jest to zbawienny przypływ gotówki pozwalający na leczenie lub rehabilitację. 

Kupuję droższe sprzęty

Ten punkt jest mocno połączony z poprzednim. Chociaż wiem, że strategia postarzania produktów dotyczy wszystkich produktów na rynku, to jednak producenci nie są aż tak zuchwali w tych działaniach. To trochę takie lawirowanie pomiędzy tym, na co pozwoli rynek, a czego kategorycznie nie przyjmie.

Dlatego, mimo wszystko, uważam, że produkty z wyższej półki są po prostu lepsze jakościowo. Nie jest to jednak jedyny powód kupowania droższych i lepszych sprzętów. Decyduję się na nie, bo bardzo często dodawana jest do nich kilkuletnia, darmowa gwarancja bezpośrednio od producenta.

Tak zdecydowałam się na odkurzacz bezprzewodowy z Philipsa, który da mi dodatkową 5letnią gwarancję czy też wyciskarkę wolnoobrotową z Kuvingsa, który na silnik i części daje aż 10 lat gwarancji. 

Wyciskarkę mam już 5 lat, ale póki co nie skorzystałam ani razu z gwarancji, bo nie musiałam. Kiedy producent daje tak długi okres gwarancyjny, to świadczy to dla mnie o jakości produktu. 

Warto zwracać uwagę na takie akcje promocyjne w sklepach RTV AGD. Czasem dotyczy to wszystkich sprzętów, ale częściej tylko wybranych (rzecz jasna, tych droższych). Nadal więc pozostaje część prawdy w powiedzeniach naszych babek, że biednego nie stać na tanie rzeczy. 

Wykonuj badania profilaktyczne

Jak wiele znasz osób, które systematycznie wykonują coroczne badania profilaktyczne? A może sam należysz do grona osób, które nigdy tego nie zrobiły? 

Co roku wydaję ok 1000zł na każdego członka rodziny na rozszerzone badania profilaktyczne. Ta “przyjemność” również nie omija moich dwóch czworonożnych podopiecznych. Sprawdzenie czynności wątroby, ryzyka cukrzycy, gospodarki wodno-elektrolitowej, głównych markerów nowotworowych, nerek czy tarczycy to podstawa, aby cieszyć się dłuższym zdrowiem, a tym samym mniej wydawać w przyszłości na ewentualne leczenie.

Jasne, że wolałabym wydać te pieniądze w inny sposób, niemniej wiem, że to inwestycja w spokój oraz możliwość zareagowania najszybciej jak się da na pierwsze objawy ewentualnej choroby. 

Nie doprowadzaj do zepsucia się samochodu

To trochę taka analogia do poprzedniego punktu, tylko że dotyczy samochodu. Teoretycznie do tego służy przegląd, aczkolwiek zdążyłam się już przekonać, że nie zawsze ta coroczna analiza stanu pojazdu jest taka dokładna. Zaufany mechanik to podstawa.

Zawsze robię wszystko z wyprzedzeniem. Do tego wiem, jak wiele osób słysząc listę rzeczy do zrobienia po przeglądzie stwierdza: jeżdżę póki jeździ. Ja jednak wolę zapłacić dziś 500zł za wymianę części, której amortyzacja dobiega końca (ale jeszcze działa!), niż przedłużać wymianę i poczekać, aż ta część doprowadzi do zepsucia innej, o wiele droższej.

Do tego mogą dojść koszty lawety, nie wspominając już o stresie z tym związanym. Warto też pamiętać, że jeśli jeździsz często, to wymiana oleju raz na rok nie jest wystarczająca. To taka podstawa dla samochodu, jak dla organizmu picie codziennie min. 2 litrów wody 🙂 

Kupujesz samochód? Sprawdź, czy jest wart swojej ceny

Skoro jesteśmy już przy tematyce samochodowej, nie sposób nie wspomnieć o usłudze, która pomaga w omijaniu szerokim łukiem samochodów sklejonych z różnych dwóch. Podejmując decyzję o zakupie drugiego samochodu na dłuższe wojaże, zdecydowaliśmy, że zapłacimy 2 tysiące złotych za dodatkową usługę polegającą na:

  • wysłuchaniu naszych potrzeb i preferencji i wybraniu z rynku samochodów z najbardziej niezawodnymi parametrami
  • przejrzeniu wybranej przez nas oferty i wstępnej informacji, czy jest w ogóle sens jechać oglądać
  • wspólnego przejazdu i przeglądu CAŁEGO samochodu, każdej jego części wyposażenia, co trwało dosłownie 5 godzin

Tak, nie było łatwo wydać 2 tysiące złotych wiedząc, że czeka nas tak duży wydatek (już nie mówiąc zapłaceniu podatku od wzbogacenia się), niemniej z perspektywy czasu uważam, że była to jedna z najlepszych finansowych decyzji w moim życiu.

Dzięki temu cieszymy się niezawodnym 6letnim samochodem w świetnym stanie, który za nowości kosztowałby nas trzykrotnie więcej. Wydaliśmy więcej, niż można było, a jednocześnie dzięki temu zaoszczędziliśmy krocie na naprawy. 

Podsumowanie 

Oto kilka przykładów z mojego życia, w których wydaję więcej pieniędzy po to, by długofalowo oszczędzić. I co prawda mam tutaj na myśli głównie pieniądze, natomiast jeśli dobrze by się zastanowić, to w tym pakiecie oszczędzasz również ogrom nerwów. A jak to się mówi: nie ma nic ważniejszego niż święty spokój. 

Całe życie uczę się na błędach. Raz wydam mądrzej, a raz stracę. Wychodzę jednak z założenia, że każda taka strata czegoś mnie uczy i pozwala nie popełniać podobnych błędów w przyszłości. 

A co Ty sądzisz o takich wydatkach? Masz podobne przemyślenia czy zupełnie inne? A może masz jakiś inny przykład z własnego życia, w którym wydając więcej teraz zaoszczędziłeś dużo więcej w przyszłości?

Może Ci się spodobać: