Wychodzi na to, że epidemia wybuchła głównie w naszych głowach. Teraz, kiedy mamy już własnego koronawirusa, z półek jeszcze szybciej znikają produkty długoterminowe, mydło, papier toaletowy.

A w sklepach pusto..

Ludzi ogarnęło jakieś totalne szaleństwo. Jak spojrzysz racjonalnie – na ile wystarczy Ci tych zapasów? Niech będzie, że zapchasz całe mieszkanie zapasami – na kilka miesięcy. I co potem?

Kiedy wybuchnie PRAWDZIWA epidemia wyjdziesz, żeby zrobić zakupy? Bez żadnej odporności na wirusa? Może być średnio. A może zamówisz przez Internet? Tylko…wtedy musisz spotkać się z kurierem. A jeśli on jest nosicielem? Też niefajnie!

TO zabija szybciej i pewniej niż koronawirus

Ale to jeszcze nie wszystko. Jest coś, co może zabić Cię szybciej i pewniej niż koronawirus. Teraz się zdziwisz. Wielu lekarzy mówi, że to grypa, która tylko od początku tego roku, tylko w Polsce zabiła ponad 30 osób.

Inni – że nowotwory, które co roku zbierają srogie żniwa. W 2019 roku na raka w Polsce zmarło 110 tysięcy osób. To tak, jakby śmierć zabrała małe miasto. Czy z powodu grypy zamykasz się w domu i robisz zapasy na pół roku? Czy z powodu potencjalnego nowotworu kładziesz się do łóżka i czekasz na śmierć?

Moim zdaniem jest coś, co zabija bardziej niż grypa, nowotwory czy koronawirus. To okrutna, bo powolna śmierć, która odbiera Ci radość  życia, z Twojej twarzy powoli znika uśmiech. To…narzekanie.

Tak, widzę to rozczarowanie, które właśnie wymalowało się na Twojej twarzy. Pewnie myślisz “łee, tyle czytania i tylko narzekanie? Szkoda czasu” – i właśnie narzekasz.

Źle – i gorzej

Czego by nie powiedzieć, jesteśmy narodem lubującym się w narzekaniu i wynajdowaniu negatywnych aspektów…wszystkiego. Pada śnieg – źle, bo trzeba odśnieżać. Nie ma śniegu – też niedobrze. No bo tak brudno i deszcz pada, jak w listopadzie, więc depresja gotowa.

Bank organizuje promocję i wręcza premie klientom – oj, fatalnie, bo to na pewno oszustwo. Na pewno ktoś tylko zbiera cenne dane osobowe. A kiedy bank nie organizuje promocji – zły bank. Trzeba go zbojkotować.

Świeci słońce i jest upalne lato – kiepsko, bo trzeba szukać klimatyzowanych pomieszczeń. Jest chłodno – też niedobrze, bo co to za lato.

I tak można w nieskończoność. Widzę to codziennie. Lubię obserwować, więc patrzę na ludzi kiedy robię zakupy, kiedy jeżdżę na nartach (och, te kolejki do wyciągów), kiedy stoję w korku… (no ależ ile można stać, czemu on nie jedzie!?).

Ogarnia mnie przerażenie.

Jak tak można żyć?

Narzekanie jest gorsze niż jakakolwiek choroba. Kiedy już zaczniesz, trudno przestać. To wżera Ci się w duszę i niszczy od środka. I nie ma na to tabletki.

Mało tego, naukowcy przyznają, że narzekanie jest tak szkodliwe, jak palenie tytoniu. A słuchanie narzekania niszczy mózg. Nasz mózg automatycznie interpretuje narzekanie jako zagrożenie, więc uruchamia procesy obronne. Wyrzut kortyzolu, zwiększenie stężenia glukozy we krwi, obumieranie neuronów odpowiadających za pamięć, wspomnienia, inteligencję.

A ponad to wszystko narzekając wzbudzasz w sobie poczucie niepokoju i lęku, co jest prostą drogą do depresji, obniżonego samopoczucia, a nawet nerwicy. I po co to wszystko? Skoro to niczego nie zmienia, nie czujesz się lepiej, a dodatkowo Ci to szkodzi?

Zamiast narzekać pielęgnuj wdzięczność

Pewnie nie da się całkowicie wyeliminować narzekania, zawsze coś może się przytrafić. Ja wychowałam się w rodzinie, w której sporo się narzekało. Na wszystko. I wszystkich. W liceum na drzwiach gabinetu dyrektora (a często tam bywałam 🙂 ) była naklejka “zakaz narzekania”. Bawiła mnie bardzo, a teraz wiem, jak mądre to było posunięcie.

Nie wiem, jak Ty, ale ja mam taką zasadę, że zawsze staram się szukać we wszystkim dobrych stron. Wiadomo, że czasem to trudne, albo wręcz niemożliwe. Ale codziennie próbuję znaleźć małe powody, dla których jestem wdzięczna.

Na przykład to, że spadł śnieg – bo dla narciarzy to super sprawa. Albo że mogę iść do sklepu i zrobić zakupy (jeszcze). Że jestem zdrowa, mogę samodzielnie funkcjonować, mam pracę, którą kocham i która daje mi mnóstwo radości. Mam cudownych przyjaciół, na których zawsze mogę liczyć. Że zjadłam świetne śniadanie, całkiem nieźle poszedł mi trening, że na fanpage Banklovers jest mniej hejtu i obelg.

A Ty, za co jesteś wdzięczny?

Wdzięczność i pielęgnowanie jej sprawia, że zaczynasz odczuwać radość. Tak po prostu. Zaczynasz się uśmiechać. Często uśmiecham się do ludzi – i to szalenie miłe, gdy ktoś to odwzajemnia. Dzięki temu świat jest lepszy!

Zamiast więc narzekać i snuć podejrzenia, że ktoś na pewno chce Cię oszukać, uciesz się, choćby z tego, że bank za niewielki wysiłek, kilkanaście minut działania (bo trudno to nazwać pracą), zapłaci Ci prawdziwe pieniądze albo podaruje gadżet.

Wybierz taką promocję, przy której będziesz miał mniej narzekania, jakiś bank, który masz w okolicy, gdzie warunki są proste, albo nie trzeba mieć zdolności kredytowej. Spróbuj. To prawdziwa radość, kiedy otrzymujesz wpływ na konto ot tak, w ramach premii.

A jeśli chcesz dostawać powiadomienia o nowych promocjach jako pierwszy, możesz zapisać się do naszego newsletera. Nie będzie powodów do narzekań. Nie spamujemy! 🙂

“Kulisy zarabiania na bankach” – bezpłatny poradnik w formie wywiadu

Poznaj historię Basi Kuklicz, która w promocjach bankowych zdobyła 6 580 zł i dwa telefony komórkowe. Niech jednak nie zwiedzie Cię lekkość przekazu i swobodna forma wywiadu.

W jego trakcie pada tak wiele konkretnych wskazówek i podpowiedzi, że na ich podstawie można by napisać kilkanaście merytorycznych artykułów.

Kliknij, aby przeczytać >>

A co z tymi zapasami?

Jeśli to sprawi, że poczujesz się lepiej – zrób zapasy. W końcu masz do tego prawo. Tylko pamiętaj, że zamykanie się w domu znacznie obniża odporność. I miej na uwadze, że w dzisiejszych czasach media nie informują – tylko napędzają głównie negatywne emocje.

Nie daj się zwariować. Zamiast mydła i papieru toaletowego kup cytryny, imbir, kurkumę, jedz kiszonki. Otwórz szeroko okna i ciesz się wiosną. A potem idź na spacer i wzmocnij odporność. To o wiele lepsze i bezpieczniejsze niż bunkrowanie się.

Może Ci się spodobać: