Amerykanie mają gest i fantazję. Ale Polacy biją ich na głowę. Od prawie miesiąca słyszę już nie tylko o czarnym piątku. Mamy już Black Week, Black WeekS, cały listopad to taki Black Month.

W sumie trudno się dziwić. Po miesiącach zamknięcia i lockdownów handlowcy chcą sobie odbić. Widzimy to na paragonach (na których kwoty puchną bez opamiętania), w spotach reklamowych, billboardach i samych sklepach.

Czy jednak ma to cokolwiek wspólnego z wyprzedażą? Czy istnieje w Polsce Black Friday?

Dlaczego czarny i dlaczego piątek?

Black Friday to dzień po Święcie Dziękczynienia w Stanach Zjednoczonych. Kiedy Amerykanie najedli się indyka i tarty dyniowej, ruszali na świąteczne zakupy.

A skąd wzięła się nazwa? Bez obaw, nie chodzi o to, że ludzie tratowali się w kolejkach po prezenty świąteczne.

Black Friday to dzień, kiedy sprzedawcy zaczynali zarabiać, a ich biznes stawał się rentowny. Wówczas dobry wynik sklepu zapisywany był czarnym tuszem, a nie czerwonym, który oznaczał niewystarczające przychody.

Stąd właśnie Black Friday. Aby zachęcić ludzi do kupowania więcej, sprzedawcy zaczęli oferować korzystne rabaty i promocje. W konsekwencji teraz często wygląda to tak:

Zdarza się, że ludzie się tratują i krzywdzą, kiedy w sklepie jest jakaś mega korzystna promocja.

Acha, tutaj słowo dopowiedzenia. W Europie Zachodniej i Stanach w Black Friday NAPRAWDĘ można kupić produkty (zwłaszcza RTV i AGD) w cenach obniżonych nawet o 90%.

Janusze wyprzedaży czyli Black Friday po polsku

Niestety, mimo że wybiegamy niemal o miesiąc w „wyprzedażach Black Friday”, promocje po polsku są często albo symboliczne, albo są zwyczajnie oszustwem.

Zdarza się, że wygląda to tak:

Niestety, to częsta praktyka. Sprzedawcy najpierw podwyższają ceny, aby potem zrobić „MEGA PROMOCĘ MINUS 15 PROCENT”. Po tzw. Black Friday ceny wracają do normy i okazuje się, że taki produkt kupisz jeszcze taniej.

Oczywiście, zdarzają się i fajne promocje – jednak warto obserwować ceny i porównywać. Szał zakupów ogarnia każdego, nawet największego sceptyka. Jednak żyjemy w niespokojnych czasach. Trzeba obejrzeć dokładnie każdą złotówkę, którą wydajesz i nie dać zrobić z siebie łosia.

Porównuj ceny, sprawdzaj, pytaj

Aby nie dać się zrobić w konia na pseudo-wyprzedaży, warto porównywać ceny i sprawdzać ich historię. Możesz użyć do tego porównywarek internetowych.

W portalach takich jak Skąpiec, możesz nawet sprawdzić, jak kształtowała się cena w ostatnich dniach, tygodniach, miesiącach, a nawet w ciągu roku. Pokażę Ci przykład.

Śledzę cenę telefonu Samsung S20 od jakiegoś czasu, właśnie na potrzeby tego artykułu. Sprawdziłam, ile kosztuje w „wyprzedaży”:

A teraz pyk – nie dam się przechytrzyć. Zerknę jak kształtowała się cena na przestrzeni ostatnich kilku dni:

Zobacz. Cena była stabilna, by nagle, początkiem listopada wzrosnąć znacznie, a potem ogłosić „wyprzedaż” i – obniżka. A potem jeszcze tylko troszę w dół przed samym Black Friday – klient ma wrażenie, że telefon jest przeceniony z 3600 zł na 2300 zł. Jest okazja?

Niekoniecznie.

Zerknijmy na inny popularny produkt – PlayStation 4. Widziałam go ostatnio w promocji w Euro RTV AGD. Sprawdziłam cenę:

Zerknęłam na historię cen i jakież było moje zaskoczenie, gdy zobaczyłam to:

Sam zobacz. Tuż przed Black Friday cena poszybowała mocno w górę.

Z takiej porównywarki i historii cen możesz skorzystać nawet w sklepie, za pomocą smartfona, aby zerknąć na historię i sprawdzić, czy obiecywana promocja jest faktycznie tak korzystna.

5 złotych zasad, dzięki którym nie stracisz na zakupach

Jak zorganizować zakupowy szał, aby zyskać, a nie stracić? W sumie słowo szał wyklucza organizację i logiczne myślenie. Zdarza się i tak (nie tylko kobietom), ale spróbujmy.

Po #1.Jeśli chcesz wykorzystać Black Friday na zakup prezentów, zrób listę i ustal budżet

To pozwoli Ci uniknąć kompulsywnego kupowania na zasadzie „O jakie ładne, Kasia na pewno będzie zachwycona”. Kiedy masz przy sobie listę osób i ustalony budżet na osobę, łatwiej będzie Ci zapanować nad wydatkami.

Po #2. Nie kupuj pierduł

Wiesz, dlaczego w Ikei, w róznych częściach sklepu stoją kosze z drobnostkami? Świeczki, podstawki, podkładki na biurko, pluszaki?

To proste, przechodząc obok nich zwracasz uwagę i kupujesz. Mimo że często w ogóle ich nie potrzebujesz. Idziesz do kasy mając w torbie wyłącznie takie drobnostki i płacisz.. 400 lub 500 zł rachunku!

Takie małe rzeczy nabijają ceny, więc staraj się ich unikać, jeśli masz w planach większe zakupy.

Po #3. Wydawaj tylko tyle, ile masz

Jako wybiórcza zakupoholiczka (ta przypadłość dopada mnie w sklepach ze sprzętem górskim), mam swoją stałą zasadę. Biorę na zakupy tylko jedną kartę płatniczą.

Przed zakupami wpłacam na osobne konto TYLKO taką kwotę, jaką chcę wydać. Nie mam innych kart, nie korzystam z płatności telefonem. Jeśli wydam wszystko w jednym sklepie – no cóż – wtedy kończę zakupy.

Dzięki temu nie przepuścisz na zakupach pieniędzy na czynsz i telefon 🙂

Po #4. Sprawdzaj wiarygodność sklepu

Black Friday częściowo przeniósł się do sieci, zwłaszcza w obliczu pandemicznych lockdownów. To rodzi kolejne pole do nadużyć.

W okresach przedświątecznych, kiedy chętniej sięgamy do portfela, jak grzyby po deszczu wyrastają sklepy-krzaki. Rok temu miałam taką sytuację. Moja siostra zamówiła jakiś super-hiper koreański krem do twarzy (normalnie drogi, ale w tym sklepie był o 60% tańszy), w sklepie xyz, no-name.

Nie sprawdziła sklepu w ogóle. Wpłaciła pieniądze i czekała na przesyłkę – miała przyjść PROSTO Z KOREI.

Krem nie przyszedł, pieniądze z przedpłaty wyparowały, a sklep – nie miał fizycznego adresu, zero możliwości kontaktu. Pieniądze w błoto.

Jesli kupujesz coś w sieci, a ZWŁASZCZA jeśli to produkt mocno przeceniony, zawsze sprawdzaj, czy sklep w ogóle istnieje, czy ma stronę na Facebooku lub Instagramie, czy ma jakieś opinie w Internecie. Być może ktoś przed nim ostrzega.

Po #5. Nie spiesz się

Moja babcia często mawiała „Jak Ci spieszno, to se usiądź”. To złote słowa. Największe błędy popełniamy w pośpiechu. Nie masz się do czego spieszyć. Jesli nawet nie złapiesz tego wymarzonego telewizora, świat się nie zawali.Poczekasz na styczeń i kupisz jeszcze taniej :). Lepiej zastanowić się, sprawdzić, przeanalizować.

I pamiętaj! Black Friday i okres świąteczny to raj dla złodziei i kieszonkowców. Kiedy stoisz w tłumie, możesz nie tylko złapać Covida, ale też stracić portfel, dokumenty, telefon.

Nie daj się zwariować. Rób zakupy mądrze i spokojnie.

Black Friday może zamienić się w koszmar. Wiele osób pęd zakupowy zawiódł do szpitala. Zostali stratowani przez tych silniejszych. W Polsce nie mamy aż takich problemów (jeszcze). Jednak warto skorzystać z powyższych rad. Przede wszystkim sprawdzaj ceny i nie daj się zrobić w konia! Kupuj mądrze i tanio.

„Kulisy zarabiania na bankach” – bezpłatny poradnik w formie wywiadu

Poznaj historię Basi Kuklicz, która w promocjach bankowych zdobyła 6 580 zł i dwa telefony komórkowe. Niech jednak nie zwiedzie Cię lekkość przekazu i swobodna forma wywiadu. W jego trakcie pada tak wiele konkretnych wskazówek i podpowiedzi, że na ich podstawie można by napisać kilkanaście merytorycznych artykułów.

Gratis otrzymasz specjalny plik Excel ułatwiający zapanowanie nad promocjami.

.