Sytuacja, w jakiej znaleźliśmy się od czasu mojego ostatniego tekstu nie jest ani łatwa ani przyjemna. I żeby było jasne – nie zamierzam jej bagatelizować, a ten wpis nie będzie w żaden sposób prześmiewczy.
Korona – podróżnik
Tak. Mały wirus, który podróżuje przez świat, niczego ani nikogo się nie boi i paraliżuje życie nie tylko wielu ludzi, ale miast, krajów, gospodarek. Mierzymy się z problemami codzienności, ale też lękiem – o siebie i najbliższych.

Dla wielu osób to pierwsza tego typu sytuacja. Sparaliżowane życie miast, zamknięte szkoły i przedszkola, zawieszona działalność wielu firm, a inne przeniesione do pracy zdalnej.
Prawdziwy zbrodniarz – winny!
Zaczynamy wpadać w panikę. Wystarczyło popatrzeć jak wyglądały sklepowe półki na początku kwarantanny. Dostawy przyjechały, sklepy uzupełniły zapasy. Teraz panikujemy w domu. Wiele godzin dziennie spędzamy na oglądaniu, czytaniu, analizowaniu.
Przez pierwsze dni czytałam i śledziłam newsy, wiadomości, informacje. Czytałam wywiady z różnymi ludźmi, analizowałam, jak to jest za granicą. Wiem jak działa dziennikarstwo. Wiem, jak oddzielić informację od bicia piany. A jednak.
Po trzech dniach – kiedy rzetelnie siedziałam w domu i oglądałam wszystko – zaczęłam się źle czuć. Wpadłam w panikę. Co teraz? Jak? Dlaczego? Może to przez to otwarte okno? Coś wpadło? Jakim cudem??
STOP!!
Na szczęście z pomocą przyszedł Mój Człowiek. Powiedział twardo, że mam wyłączyć wszystko. Telewizję, zrobić detoks od Facebooka, przestać czytać portale informacyjne.Zamiast tego obejrzeć serial. Wszystko minęło po godzinie. Od tego czasu unikam wiadomości, nakręcającej się spirali paniki, straszenia. Jestem zdrowa. Mam się dobrze 🙂
Wczoraj na Facebooku zobaczyłam wpis pewnej osoby, która napisała “I tak zapewne wylądujesz w szpitalu zakaźnym z koronawirusem – przygotuj się na to, jak to naprawdę wygląda”. ZWĄTPIŁAM. Mój system obronny zakazał mi czytać dalej. Jak można coś takiego publikować?
Jeśli zachowujesz ostrożność, stosujesz się do zaleceń, dbasz o higienę, zdrowo się odżywiasz – jeszcze nie kupuj trumny. Miejsce na cmentarzu też poczeka. I nie pakuj walizki do szpitala. Zdążysz to zrobić, jak przyjdzie taka potrzeba. Nastaw się na to, że jesteś zdrowy, silny i wirusy Ci nie straszne.
Wprowadziłam swoisty reżim dla siebie i swoich najbliższych, który przyniósł wiele spokoju, mimo że czasy są naprawdę niespokojne.
- Kładąc się spać odwracam telefon ekranem do dołu. Po co? Patrz punkt. 2.
- Kiedy wstaję rano nie dotykam telefonu. W ogóle. Nie zaczynam dnia od sprawdzania Facebooka, wiadomości, portali informacyjnych. Robię śniadanie, piję kawę, podziwiam widok z okna.
- Telefon biorę do ręki dopiero po śniadaniu. Te informacje naprawdę nie uciekną. One będą i za pół godziny, i za dwie.
- Pilnuję, żeby moja rodzina odżywiała się zdrowo, jadła dużo warzyw i owoców.
- Stosuję się do zaleceń. Unikam tłumów, zostaję w domu, wychodzę jedynie na spacer gdzieś, gdzie nie spotykam ludzi.
- Długo, często i dokładnie myję ręce. Nie stosuję maseczek, bo one nie są dla zdrowych osób.
- Codziennie znajduję powody do radości. Nawet najmniejsze. To może uratować życie.
- Przejmuję się tylko tym, na co mam wpływ. Nie mam wpływu na zachorowania we Włoszech, Hiszpanii czy nawet w Warszawie. Nie mogę tego zmienić. Nie uzdrowię świata, choć bardzo bym chciała.
- Pomagam tak, jak mogę. Pomaganie zawsze nadawało sens mojemu życiu. Teraz to nabiera też dodatkowego znaczenia.
- Cieszę się z tego, że mogę być z bliskimi, ale też szukam czasu tylko dla siebie. Jestem introwertykiem. 24/7 z innymi ludźmi powoduje we mnie prawie histerię. Dbam o swoje potrzeby. To daje mi spokój, radość, a c za tym idzie – zwiększa odporność.
To naprawdę proste rzeczy, które przez ostatnie dni pomogły mi nie tylko przetrwać – ale spokojnie żyć.
Zamiast paniki – zarażaj spokojem
Panika jest wszędzie. Mnóstwo niespokojnych, nerwowych ludzi. Trudno się dziwić – jeśli musisz dojeżdżać autobusem do pracy, zwyczajnie się boisz.
Zastanawiasz się, co będzie dalej. Jak głęboki będzie kryzys gospodarczy. To naturalne. Ale co to zmienia? Możesz martwić się czymś, na co masz realny wpływ, przykładowo tym, czy przestrzegasz zaleceń, myjesz ręce i unikasz tłumów. Nie masz wpływu na wszystko co będzie, na kryzys lub jego brak. Specjaliści coś tam przewidują, ale to na ten moment wróżenie z kart.
To, czy w Polsce jest 325, 450 czy 600 zachorowań – jest. I będzie więcej. Czy sprawdzanie tych informacji co godzinę cokolwiek zmieni poza tym, że Ty się nakręcasz, panikujesz i zaczynasz żyć w strachu?
To naprawdę trudny czas. Ale wszystko z czasem wróci do normy. Wyjdziemy z domu. Zapełnią się znowu ulice miast. Otworzą się szkoły. Dzieci wrócą do klas. Dorośli do pracy. Ludzie będą podróżować. Otworzą kina i teatry. Będziemy spotykać się w restauracjach. Znów pójdziemy w góry. To kwestia czasu.
Pielęgnuj wdzięczność
To hasło towarzyszy mi od dawna. Zamiast narzekać, że musisz siedzieć w domu, że puby nieczynne a ludzie i tak chorują, że nawet nie można na piwko wyskoczyć – zastanów się. Masz dach nad głową. Masz co jeść. Masz papier toaletowy. Twoje dzieci są zdrowe. Nie jesteś na pierwszej linii ognia w walce z wirusem. Jesteś szczęściarzem.
Wczoraj spotkałam sąsiadkę, która ma 91 lat. Zapytałam, czy czegoś nie potrzebuje i czy się nie boi. Uśmiechnęła się i powiedziała “Dziecko, ja przeżyłam okupację, wojnę, komunizm, stan wojenny, kilka epidemii gorszych niż to. Wy młodzi siejecie panikę i strach. I o co? Ja żyję sobie spokojnie, ciesze się, bo mi krokusy zakwitły za domem. Mam co jeść. Wnuki dzwonią często, co mi więcej potrzeba?”
Zamiast skupiać się na tym, jak Ci niewygodnie – spróbuj pomyśleć, za co jesteś wdzięczny. Mężowi, żonie, dzieciom (kiedy nie doprowadzają Cię do szału:)). Spędzanie czasu z rodziną może być wyzwaniem. Jest fajne przez kilka dni, ale dłużej? A może właśnie dzięki temu znów nauczymy się ze sobą rozmawiać? Odkopiemy stare gry? Porozmawiamy o tym, jak było kiedyś?
Podziękuj pani w sklepie, kiedy robisz zakupy – ona też się naraża i boi o siebie i swoich bliskich. Nie wyżywaj się na pracownikach Infolinii banku – robią co mogą, żeby pracować i wcale nie mają zamiaru wyprowadzić Cię z równowagi.

Łatwiej jest narzekać i wyżywać się na innych. Ale jeśli zamiast tego uśmiechniesz się i podziękujesz – życie będzie lepsze nie tylko dla Ciebie, ale też dla spotkanych ludzi, którzy też mają pod górkę.
Niedawno usłyszałam, że kierowcy na autostradzie są okropni dla osób pobierających opłaty. Dlaczego? Zamiast być wdzięczni, że ci ludzie robią wszystko, żeby rozładować ruch i narażają się – ktoś zamiast podziękować napluł na kartę płatniczą. Chciałoby się zapytać: lepiej Ci od tego? Po co? Zapłać zbliżeniowo, podaj kartę przez chusteczkę. Nie rób drugiemu człowiekowi piekła z życia.
Z drugiej strony mamy przykłady naprawdę świetnych zachowań – ludzie robią zakupy seniorom, przynoszą im jedzenie i leki. Restauracje dostarczają posiłki do szpitali i na pogotowie. Ludzie szyją maseczki w domach. Przynoszą wodę i jedzenie kierowcom czekającym przy granicach. To daje nadzieję. Mnie upewnia, że w jest w nas dużo dobra, trzeba je tylko wydobyć.
Kilka rad na koniec
Rozpisałam się tym razem, ale chyba wyrzuciłam z siebie przemyślenia z ostatniego tygodnia. Dużo tego było, bo i czasu na myślenie jest jakby więcej.
Jednak na koniec chciałam Cię przestrzec. Ponieważ coraz częściej spotykam się z sytuacjami, kiedy ktoś próbuje zarobić na koronawirusie w bardzo nieuczciwy sposób, pamiętaj:

Pamiętaj, przestrzegaj zasad, zachowaj rozsądek – i trzymaj się zdrowo!



I bardzo dobrze napisane. Czekam za ociepleniem i wyjdę na ogródek.
Dziękuję bardzo .Tak myślę że,nastawienie pozytywne znaczy bardzo dużo .Zatem cieszę się z każdego dnia życia ,swój czas wykorzystuje w różny sposób lubię gotować ,sprzątać ,czytać ,oglądać tv,np.seriale .A najbardziej lubię spędzać czas na działce.Pozdrawiam
Nauczymy się teraz doceniać to co mamy najpiękniejszego to naprawdę dziala zatrzymalismy się spróbujmy PROSZĘ ❤
Pięknie i mądrze napisane. Wprowadza spokój i daje nadzieję.????
Po przeczytaniu trochę się uspokoiłam choć do spokojnych nie nalwze(życie) i chyba warto wcielić tych kilka podstawowych zasad ipoczuc się lepjej przecież robię i zachowuje się to co należy. Z Boża pomocą będzie dobrze. – pozdrawiam serdecznie